Trochę kuchni, trochę pasji. Blog o tym co sprawia mi przyjemność.
poniedziałek, 10 września 2018
Odnalezione marzenia - Nora Roberts

Odnalezione marzenia - Nora Roberts

 


str. 304
Kate Powell, przybrana córka Templetonów, to młoda praktyczna kobieta, robiąca karierę zawodową. Pewnego dnia przypadkowo dowiaduje się, że jej ojciec, który wraz z matką zginął w wypadku samochodowym, oskarżony był o kradzież sporych pieniędzy. Kate czuje się rozżalona i rozczarowana, jednak to nie koniec niepowodzeń - niebawem sama zostaje posądzona o sprzeniewierzenie pieniędzy firmy, w której pracuje. Przytłoczona i pozbawiona wiary w siebie dziewczyna odkrywa potęgę uczucia, dzięki któremu stawia czoło przeciwnością losu...
Kolej na "Śmiałe marzenia" i "Spełnione marzenia" tej samej autorki.
niedziela, 09 września 2018
Złote myśli Marii Czubaszek

Złote myśli Marii Czubaszek.

„Niepalący też żyją tylko do śmierci".
„Młodość musi się wyszumieć, a starość wypalić".
„Każda kobieta powinna w pewnym wieku ustalić ile ma lat i już się tego trzymać".
„Jestem w rozwojowym okresie późnej dojrzałości".
„Zero ruchu. Przez sport do kalectwa".
„Lepiej być młodym niż starym, ale lepiej być starym niż martwym".
„Wszyscy myślą, że jestem optymistką, a to nie prawda. Ja jestem pesymistką, ale pogodną".
„Niektórzy pytają, dlaczego czasem tracę płynność finansową. Trudno jej nie tracić, gdy ma się męża jazzmana. Karolak ma co prawda emeryturę artystyczną - 719 złotych. To masa pieniędzy, ale w ludziach jest tyle pazerności... że czasem dorabia koncertami".
„Co ja z tym zdrowiem zrobię, przecież do grobu go nie wezmę".
„Natchnienie to miał Mickiewicz. Do takich głupot jak ja piszę, nie potrzeba natchnienia. Ja muszę mieć motywację. Dla mnie to są zawsze trzy niezapłacone rachunki".
Podczas jednego ze spotkań, 5-letnia dziewczynka zapytała Marię Czubaszek czy ta także była kiedyś młoda.
- Dawno, dawno temu, w co trudno, uwierzyć byłam młoda, ale świadków już nie ma, bo wszyscy umarli – odpowiedziała Czubaszek.
- A czy była Pani ładna ? – zapytała dziewczynka
- Młoda rzeczywiście byłam, ale urodę zawsze miałam nienachalną - odpowiedziała Czubaszek.




sobota, 08 września 2018
Nowe Miasto nad Metują

Pogranicze Kłodzkie i Ziemia Broumowska

Nowe Miasto nad Metują leży w Czechach Północno-Wschodnich, w powiecie Náchod, na styku urodzajnej, nizinnej części regionu hradeckiego i Przedgórza Orlickiego.

Miasto zostało założone w 1501 roku przez Jana Černčickiego z Kácova. Współcześnie składa się z czterech obszarów katastralnych: Nowego Miasta nad Metują, Krčína, Vrchovin, Spów.

Nazywane „czeskim Betlejem“, Nowe Miasto nad Metują należy do pereł wśród czeskich renesansowych miast. Założono je na występie skalnym, opływanym z trzech stron przez rzekę Metuję. Zabytkowe centrum, jedyny w swoim rodzaju plac renesansowy z podcieniami, pałac, ogród pałacowy i umocnienia składają się na miejski rezerwat zabytkowy.
owe Miasto nad Metują to miasto w północnych Czechach, położone nad rzeką Metują (lewy dopływ Łaby). Jednym z ciekawszych zabytków jest tu usytuowany w zakolu rzeki zamek. Jego historia rozpoczyna się na początku XVI wieku, kiedy to Jan Černčický z Kácova polecił wznieść tu gotycką warownię. Zamek usytuowany został na skalnym cyplu opływającym z trzech stron rzeką w pobliżu Zemskiej brány, która w średniowieczu stanowiła część szlaku handlowego prowadzącego do Polski. W drugiej połowie XVI wieku nowymi właścicielami zamku zostali Stubenbergowie, którzy przebudowali go w cztero-skrzydłowy renesansowy pałac. Kolejna rozbudowa miała miejsce tuż po zakończeniu wojny trzydziestoletniej (1618-1648) w czasie której warownia została spalona przez Szwedów. Ówcześni właściciele zamku hrabiowie Lesliów zatrudnili do odbudowy włoskich architektów, którzy nadali nowej budowli wczesnobarokowy wygląd. Po śmierci ostatniego potomka rodu Lesliów zamek został opuszczony i zaczął powoli popadać w ruinę. Zniszczoną przez czas warownię nabyli dopiero w 1908 roku bracia Josef Bohumil i Cyril Adolf Bartoňowie, z pobliskiego Náchodu, którzy zdecydowali się zrekonstruować zamek i uczynić z niego swoją reprezentacyjną siedzibę. Kompleksowa rewitalizacja przeprowadzona została pod kierownictwem znanego architekta Dušana Jurkoviča, który także zaprojektował ogród zamkowy z nową oranżerią, tarasami i 40 metrowym drewnianym zadaszonym mostem. Obecnie zamek udostępniony jest dla zwiedzających, a z jego przeszło 50 metrowej wieży zwanej Máselnica, roztacza się przepiękna panorama miasta oraz pobliskich Gór Orlickich i Karkonoszy. Odwiedzając Nowe Miasto nad Metují oprócz zamku warto także zobaczyć XVI wieczny kościół Świętej Trójcy oraz malowniczy rynek miejski otoczony malowniczymi renesansowymi kamieniczkami.


12:11, teresakopec , wycieczki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 września 2018
Muzeum Papiernictwa w Dusznikach

Muzeum Papiernictwa w Dusznikach

Duszniki-Zdrój to nie tylko tutejsze uzdrowisko. W Dusznikach znajduje się również największa atrakcja turystyczna Muzeum Papiernictwa. Obiekt ten położony jest nad Bystrzycą Dusznicką, na południowych krańcach Dusznik.

Choć papier to chiński wynalazek z początków naszej ery to do Europy zawędrował on dopiero w wiekach X i XI. W Dusznikach zaczęto czerpać papier w XVI-tym stuleciu a stojący do dziś budynek papierni pochodzi z roku 1605-ego. To największa atrakcja historyczno-techniczna na Ziemi Kłodzkiej. W XVII stuleciu dusznicka papiernia była wysoko ceniona na całym Śląsku - dostarczała papier do wrocławskich urzędów. W następnym stuleciu papiernię rozbudowano i zainstalowano nowoczesne, na tamten czas urządzenia.

Papiernia do dziś wytwarza papier czerpany, papier ze znakiem wodnym i papiery artystyczne.

Historia

Młyn papierniczy w Dusznikach to zabytek techniki. Elementami charakterystycznymi dla papierni są dach kryty gontem, zakończony od zachodu barokowym szczytem wolutowym oraz oryginalny pawilon wejściowy w kształcie wieży, a we wnętrzach budynku – polichromia z XVII–XIX stulecia. Obiekt posiada dużą wartość historyczną w skali Polski i jest jednocześnie ciekawą atrakcją turystyczną. 20 września 2011 młyn papierniczy w Dusznikach-Zdroju decyzją Prezydenta RP uzyskał status pomnika historii[1]. Obecnie trwają starania o wpisanie zabytkowej papierni na listę UNESCO.

Papiernictwo na Dolnym Śląsku ma bogate tradycje, sięgające schyłku średniowiecza. Pierwsza papiernia, we Wrocławiu, powstała przed 1490 r. W kolejnych wiekach działało około 100 młynów papierniczych, spośród których do dziś przetrwał tylko młyn dusznicki. Tradycje czerpania papieru w Dusznikach sięgają XVI stulecia; pierwsza wzmianka o tutejszej papierni pochodzi z 1562 r., a dotyczy sprzedaży udziałów w czerpalni przez Ambrożego Teppera Mikołajowi Kretschmerowi[2]. Pierwsza papiernia uległa częściowemu zniszczeniu podczas powodzi w 1601 roku[2]. Młyn odbudowano i czerpanie papieru wznowiono w 1605 roku. Okres świetności dusznickiej papierni trwał do schyłku XVIII wieku[2]. Ówcześni właściciele papierni Hellerowie w roku 1750 otrzymali dziedziczny tytuł „królewskich papierników”[2]. W XIX stuleciu z powodu rozwoju maszynowej techniki produkcji młyn stopniowo podupadał. Próbą dostosowania się dusznickich papierników do nowych trendów w produkcji było zastosowanie w 1905 roku maszyny papierniczej[2]. Poprawa sytuacji nastąpiła na krótko i już w okresie międzywojennym całkowicie zaniechano produkcji, a papiernię w 1939 roku sprzedano miastu.

Po II wojnie światowej początkowo brakowało koncepcji wykorzystania niszczejącego młyna papierniczego. Dopiero w latach 60. przeprowadzono poważne remonty i przystąpiono do urządzania w zabytkowym obiekcie Muzeum Papiernictwa, które otwarto dla zwiedzających 26 lipca 1968 roku[2]. Po trzech latach wprowadzono pokazową produkcję papieru czerpanego. Czerpalnia prędko stała się atrakcją przyciągającą każdego roku dziesiątki tysięcy turystów. Papiernia ucierpiała podczas lokalnej powodzi w lipcu 1998 r., która dotknęła zachodnią część ziemi kłodzkiej[3]. Woda zalała czerpalnię, podmyła fundamenty suszarni, zniszczyła muzealny dziedziniec oraz przyniosła wiele ton mułu i nieczystości. Skutki powodzi usunięto dzięki środkom przekazanym przez rząd polski.



10:49, teresakopec , wycieczki
Link Dodaj komentarz »
To jedno lato - Dorota Milli

To jedno lato - Dorota Milli

str. 519
Czasami to, co najważniejsze, jest tuż obok nas.
Lukrecja Lis, dziewczyna z charakterem, doradca klienta w warszawskim banku, po kolejnej porażce miłosnej postanawia odpocząć od miasta i jedzie do Dźwirzyna, rodzinnej miejscowości.
Musi odczarować zły urok i stworzyć nowy plan na życie.
Luka myśli głównie o sobie, małymi miasteczkami gardzi, a ich mieszkańców uważa za nieudaczników. Pewnym krokiem przemierza chodniki nadmorskiego Dźwirzyna, unosząc wysoko zgrabną bródkę. Stukot Lukowych szpilek dociera do ucha lokalnego kierowcy busa bałtyckiego kurortu, przystojnego Huberta. Warszawianka staje się wyzwaniem dla pewnego siebie mężczyzny.
Oboje beztrosko korzystają z uroków polskiego wybrzeża smaganego pachnącą bryzą i pełnego urokliwych fal oblewających piaszczyste brzegi.
Ani Luka, ani Hubert nie spodziewają się jednak, czym stanie się dla nich to jedno lato, i dokąd ich zaprowadzi nadmorska plaża...
Piękna wakacyjna opowieść o uczuciu rodzącym się nad cudownym Bałtykiem, w otoczeniu sosnowego lasu, najpiękniejszych plaż i najsmaczniejszych gofrów z truskawkami... 
środa, 05 września 2018
Krzywa Wieża

Krzywa Wieża w Ząbkowicach Śląskich

Do dziś nie można z całą pewnością stwierdzić, kiedy dokładnie powstała Krzywa Wieża ani w jakim celu ją zbudowano. Jedna z wersji głosi, że jest ona pozostałością dawnego zamku, który miał istnieć tu jeszcze przed lokacją miasta o czym świadczyć może najniższa część wieży, zbudowana z kamienia do wysokości około 10 metrów. Część ceglana została przebudowana dopiero na przełomie XIV i XV wieku, równolegle z budową Kościoła p.w. św. Anny. Dawne wejście do wieży jest położone na poziomie I piętra. Do wnętrza budowli pierwotnie można się było dostać jedynie po drabinie lub zewnętrznych schodkach. Pomieszczenie wewnątrz budowli, znajdujące się na poziomie przyziemia, dostępne tylko od góry służyło jako loch głodowy. Obecnie znajduje się tu wystawa “Średniowieczna Izba Tortur i Więzienie w Lochu Głodowym”.

Inną koncepcję przedstawia niemiecki historyk i architekt Kurt Bimler. Twierdzi, że usytuowana w najniższym punkcie starego miasta wieża służyła jako brama miejska. Trzecia wreszcie wersja podaje, że wieża została zbudowana jako miejska dzwonnica. Taką rolę pełniła ona zresztą od XV wieku aż do czasów II Wojny Światowej. W 1507 roku została połączona z Kościołem p.w. św. Anny za pomocą krytego ganku, który ułatwiał dzwonnikowi przemieszczanie się z kościoła do dzwonnicy.Pod koniec XVI wieku ganek rozebrano, ponieważ na skutek przechylenia budowli konstrukcja popękała i groziła zawaleniem. Nie wiadomo dokładnie, dlaczego wieża uległa pochyleniu. Powszechnie uważa się, że przyczyną mogły  być wstrząsy tektoniczne, które odnotowano na naszym terenie 15 września 1590 roku. Nie wyklucza się również, że przyczyną  było rozmoknięcie gruntu, które spowodowało osiadanie fundamentu.

                Istnieje także legenda tłumacząca pochyłość wieży. Opowiada o wydarzeniach z 1858 roku, kiedy to po wielkim pożarze miasta wykonano ekspertyzę fundamentów. Wyniki badań zadziwiły ekspertów. Na ich podstawie stwierdzono bowiem, że wieża od początku mogła zostać zbudowana pochylona. Ot, taka fantazja budowniczych, którzy chcieli, by Ząbkowice Śląskie posiadały wyjątkową i niepowtarzalną budowlę.  Ponoć jeszcze w XIX wieku w części wieży, która została strawiona przez wielki pożar, widniał napis wykonany ręką budowniczego: „Ich heiß Hohannes Gleiß, hab diesen Turm schieff gebaut mit Fleiß“. (Nazywam się Johannes Gleiß, wybudowałem tę wieżę krzywą z pilnością). Niestety, gdy po wielkim pożarze przebudowano górną kondygnację wieży, napis uległ zniszczeniu. Obecnie odchylenie wieży od pionu wynosi 2, 14 m. Warto dodać, że podczas pomiarów dokonanych w 1977 roku stwierdzono, że odchylenie wynosi 1, 98 m.               

W 1858 roku, podczas wielkiego pożaru miasta jej górna część uległa zniszczeniu. Po pożarze władze miasta miały zamiar zupełnie rozebrać obiekt, by jego ruiny nie zagrażały bezpieczeństwu sąsiednich domów. Ostatecznie jednak, po wykonaniu ekspertyzy budowlanej zdecydowano, że nadpalona część wieży zostanie odbudowana. Wtedy właśnie otrzymała zwieńczenie w kształcie jaskółczych ogonów.

Po odbudowie wysokość wieży wynosi 34 m. Od strony południowej dobudowano również niewielką wieżyczkę ze spiralną klatką schodową. Prace zostały ostatecznie zakończone 11 października 1860 roku. Na kopule wieży umieszczono gałkę z krzyżem, w której złożono okolicznościowe pismo sporządzone przez ówczesnego proboszcza Johannesa Grundeya oraz medal wybity przez miasto po wielkim pożarze.

 Krzywa wieża w Ząbkowicach Śląskich – średniowieczna krzywa wieża w Ząbkowicach Śląskich, która jest jedną z ciekawostek turystycznych Dolnego Śląska. Nazywana jest „śląską Pizą”. Jest to najwyższa krzywa wieża w Polsce – ma 34 m wysokości, a jej obecne odchylenie od pionu wynosi 2,14 m, a na jej szczyt wiedzie 139 schodów. Swoje święto obchodzi co roku w drugi weekend lipca (piątek – sobota) podczas „Dni i Nocy Krzywej Wieży” – kulturalno-rekreacyjnego wydarzenia, które ściąga turystów i gości na występy gwiazd polskiej muzyki, happeningi, wystawy, pokazy i inne atrakcje



18:40, teresakopec , wycieczki
Link Dodaj komentarz »
| < Październik 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi


ZABAWY BLOGOWE