Trochę kuchni, trochę pasji. Blog o tym co sprawia mi przyjemność.
wtorek, 23 maja 2017
Zdjęcia z ogrodu

Kolorowo w ogrodzie - bo to przecież maj.

Lubię pełnię wiosny.

11:56, teresakopec
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 22 maja 2017
Ruiny warownego klasztoru Karmelitów Bosych

Ruiny warownego klasztoru Karmelitów Bosych w Zagórzu.

 Na wzgórzu nad Osławą, zwanym Marymontem, wznoszą się ruiny warownego klasztoru i kościoła Karmelitów Bosych, którego fundatorem był Jan Franciszek Stadnicki. Otoczony murem obronnym kompleks budowli, do których należały także foresteria, szpital dla weteranów wojskowych (poza murami klasztornymi) i kordegarda, powstał na początku XVIII wieku, a pierwotny akt fundacji miał miejsce prawdopodobnie w 1700 roku. Zakonnicy przybyli do Zagórza w 1714 roku. Biskup przemyski, Jak Kazimierz de Alten Bohum dokonał uroczystego wprowadzenia i poświęcił kamień węgielny pod kościół klasztorny (początkowo pw. Nawiedzenia, później Zwiastowania NMP). Świątynię wzniesiono w stylu barokowym, a bezwieżowa, trójprzęsłowa fasada nawiązywała do rzymskiego kościoła Il Gesu. Przy prezbiterium znajdowały się dwie wieże; ściany kościoła ozdobione były freskami iluzjonistycznymi, których pozostałości można zobaczyć jeszcze dziś. W 1726 roku klasztor podniesiono do godności przeoratu, cztery lata później ukończono całość zabudowań, a następnie otoczono je murami obronnymi. W 1772 roku wojska rosyjskie oblegały w klasztorze konfederatów barskich; wskutek ostrzału wybuchł pożar, który wyrządził znaczne szkody. Po tych wydarzeniach konwent nie odzyskał już dawnej świetności, tym bardziej, że pod zaborem austriackim funkcjonowanie zgromadzeń zakonnych było bardzo utrudnione. Nastąpił upadek życia zakonnego; braci i ojców kierowano do pracy w parafiach. W tym czasie w klasztorze znajdował się również dom poprawczy dla księży.

26 listopada 1822 roku, z niewyjaśnionych do dziś przyczyn, wybuchł pożar, który zniszczył całkowicie wiązania dachowe klasztoru i kościoła. Siedem lat później nastąpiła likwidacja konwentu, zaś majątki i legaty klasztoru przeszły na skarb państwa i do funduszu religijnego.

Przez następne 135 lat budowla niszczała; dopiero w 1957 roku kuria przemyska przekazała ruiny zakonowi karmelitów i podjęto próbę odbudowy. Uporządkowano teren i rozpoczęto przygotowania, w krótkim czasie wykonano wiele niezbędnych prac. Starano się zdobywać fundusze – zakonnicy wydali np. okolicznościowe kartki – cegiełki. O. Józef od Matki Boskiej z Góry Karmel (o. Jan Prus) kierujący odbudową udał się do Stanów Zjednoczonych, by tam zbierać pieniądze. Niestety, tuż po powrocie do Zagórza, o. Józef zmarł. Ówczesne władze zmusiły karmelitów do zaprzestania odbudowy.

Do 1997 roku mury ulegały dalszej dewastacji. Na szczęście w końcu podjęto prace nad utrzymaniem obiektu w stanie trwałej ruiny, wzmocniono ścianę prezbiterium, odbudowano wieże. Obecnie pod nadzorem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, trwają prace przy restauracji muru obronnego. Na cokół przed frontonem kościoła powróciła figura Matki Boskiej Szkaplerznej. Na wzgórzu odprawiane są nabożeństwa majowe i uroczysta Msza Święta w dzień Matki Boskiej Szkaplerznej, patronki Karmelu.

Dziś, na otoczonym zachowanymi jeszcze murami obronnymi terenie, oprócz monumentalnej bryły kościoła można zobaczyć pozostałości budynku kordegardy, klasztoru, cel zakonnych i zabudowań gospodarczych. Cały obiekt stoi na wyniosłym wzgórzu, otoczonym z trzech stron korytem Osławy. Na teren klasztorny prowadzi brama w murach obronnych.

Aby dotrzeć do ruin klasztoru należy przekroczyć tory i minąwszy źródełko z wodą wejść na dróżkę wiodącą do samych ruin.

Wzdłuż dróżki rozmieszczono tablice z dziesięcioma przykazaniami i stacje drogi krzyżowej.

Intrygujące stacje drogi krzyżowej zostały wykonane przez artystów z Zagórza i okolicznych miejscowości.

Ruiny klasztoru przytłaczające swoim ogromem, z wieży piękny widok na całą okolicę. Piękne dojście polną drogą wzdłuż której umieszczono stacje drogi krzyżowej wykonane przez najlepszych bieszczadzkich artystów. Wszystko bardzo zadbane. Miejsce godne polecenia.

wiadomości pochodzą stąd

Zapisz

08:49, teresakopec , wycieczki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 20 maja 2017
Serca mam dwa

Dziś uczestniczyłam w warsztatach mediowych - serca mam dwa u Marty Piekarczyk.

Super warsztaty. A prowadząca , co tu pisać, wspaniała i cierpliwa. Dzięki za miłe chwile.

A to moje prace.

W mniejszy serduszku jeszcze nie ma zdjęcia, bo to które przygotowałam było nieodpowiednich wymiarów. Ale nic nie szkodzi, poszukam innego i wkleję.

A relacja z warsztatów w Eco-scrapbooking  jest tu .

czwartek, 18 maja 2017
Muzeum Wsi Lubelskiej

Muzeum Wsi Lubelskiej malowniczo położone w dolinie rzeki Czechówki, jest jednym z największych skansenów w Polsce. Prezentuje kulturową różnorodność województwa, dzięki połączeniu bogatej kolekcji architektury i eksponatów z troską o niematerialne dziedzictwo regionu. W sposób kompleksowy gromadzi przedmioty związane z dawnym życiem wsi, dworów oraz miasteczek, ale też utrwala wiedzę na temat zwyczajów, obrzędów, tradycji i codziennej pracy ludzi minionej epoki.

            Muzealna ekspozycja podzielona została na sektory odzwierciedlające zróżnicowanie krajobrazowe i etnograficzne Lubelszczyzny: Wyżyna Lubelska, Roztocze, Powiśle, Podlasie, Nadbuże oraz sektory dworski i miasteczkowy.

            Z życiem dawnej wsi można się zetknąć odwiedzając Wyżynę Lubelską (m.in. z wiatrakiem z Zygmuntowa – pierwszym obiektem przeniesionym do lubelskiego skansenu) oraz Roztocze. Na terenie drugiego z wymienionych sektorów znajduje się ponadto zabytkowa cerkiew greckokatolicka z Tarnoszyna. Centralnym obiektem sektora dworskiego jest położony niemal w sercu muzealnej ekspozycji XVIII-wieczny dwór z Żyrzyna (z wnętrzem poświęconym średniozamożnemu ziemiaństwu) otoczony malowniczym ogrodem. Urzekający pejzaż sektorów Powiśla i Podlasia zachęca do spacerów i odpoczynku nad wodą. Cała muzealna przyroda tworzy harmonijny krajobraz i jest istotnym elementem wzbogacającym ekspozycję.

 

            Niewątpliwą atrakcją lubelskiego skansenu jest sektor miasteczkowy, będący modelem prowincjonalnego miasteczka z lat 30. XX wieku. Pierwsza część projektu została zrealizowana w latach 2010-2013 (w ramach projektu pod nazwą „Miasteczko prowincjonalne Europy Środkowej Muzeum Wsi Lubelskiej w Lublinie”) i obejmuje plac rynkowy oraz zabudowę na północ od niego. Odwiedzający miasteczko mają okazję zobaczyć ekspozycje m.in. zakładu fryzjerskiego, sklepu żelaznego, kuchni żydowskiej, poczty, trafiki, piwiarni, domu burmistrza oraz warsztatów – kołodzieja, szewca i cholewkarza. Częścią wspomnianego sektora jest także rzymskokatolicki zespół sakralny (m.in. z kościołem z Matczyna oraz plebanią z Żeszczynki).

            Muzealna ekspozycja to nie tylko materialny ślad po minionych czasach, ale też historie zwykłych ludzi wpisane w odtworzone wnętrza (które dzięki temu często zyskują niepowtarzalny, indywidualny charakter). Odwiedzając kolejne sektory i obiekty można odnieść wrażenie, że czas stanął w miejscu, a wizyta w Muzeum staje się okazją do wyjątkowej podróży oraz bliskiego – wręcz namacalnego – spotkania z przeszłością.

 Kuźnia z Urzędowa

       Na obrzeżu muzealnej wsi, w sektorze Wyżyny Lubelskiej, zlokalizowana jest kuźnia z Urzędowa. Zbudowana została w 1915 r. na przedmieściu Bęczyn przez miejscowego cieślę Stanisława Gozdalskiego dla kowala Jana Wyrostka, który użytkował ją w latach 1915-1940. Był on małorolnym gospodarzem posiadającym 3 ha ziemi. Kowalstwo stanowiło jego dodatkowe źródło utrzymania. Oprócz typowych prac kowalskich, jak kucie koni i naprawa sprzętu rolniczego, wykonywał on także ozdobne klamki, koguciki, krzyże cmentarne i okucia.

       Jest to drewniany budynek o konstrukcji węgłowej, z podcieniem szczytowym wspartym na dwóch słupach. Dach pokryty jest dartymi deskami osikowymi – „dranicami”. Jako budulec posłużyły dyle i deski pochodzące z umocnień okopów żołnierskich z okresu I wojny światowej . W podcieniu, charakterystycznym dla kuźni z XIX i pocz. XX, odbywało się podkuwanie koni.

Miałam okazję zobaczyć pracę kowal, a przy okazji szczęście, bo pan wykutą podkuwkę wręczył mi w prezencie. Mam nadzieję, że przyniesie mi szczęście.

Szczególną atrakcją lubelskiego skansenu są ekspozycje dwóch zespołów sakralnych: rzymskokatolickiego z XVII-wiecznym kościołem z Matczyna, oraz greckokatolickiego z XVIII-wieczną cerkwią z Tarnoszyna.

Obydwie świątynie pełnią dziś również funkcje kultowe.

 



            Muzeum Wsi Lubelskiej obok ekspozycji stałej zaprasza na organizowane: wystawy czasowe, wydarzenia nawiązujące do roku gospodarsko-obrzędowego na wsi, rekonstrukcje historyczne, zajęcia edukacyjne i inne wydarzenia kulturalne.



Zapisz

19:26, teresakopec , wycieczki
Link Komentarze (3) »
środa, 17 maja 2017
Bez dodatkowego

Bombkowanie nadal trwa. Tym razem wyszyłam tylko bombki, bez wzorku dodatkowego. Jednak obiecuję, że ten dodatkowy wzorek kiedyś wyszyję, bo bardzo mi się podoba. Teraz jednak brakło mi czasu.

A oto kolejno obowiązkowe bombki.

wtorek, 16 maja 2017
Żyć aż do końca

Żyć aż do końca. Instrukcja obsługi choroby

Jeśli Ty lub ktoś z Twojego bliskiego otoczenia cierpicie na ciężką lub nieuleczalną chorobę, to z pewnością słyszeliście już o książce "Żyć aż do końca. Instrukcja obsługi choroby." To również pozycja dla tych, którzy z chorobą mieli niewiele wspólnego, ale są ciekawi otaczającego ich świata, problemów oraz ludzi, którzy z nimi żyją. To podręcznik zrozumienia i empatii dla ludzi ceniących innych ludzi.

Choroba ks. Jana Kaczkowskiego nie była tylko usterką na zdrowiu, zapowiedzią nieuniknionego końca. Stała się czymś więcej, posłużyła jako źródło wiedzy i poznania. Była zalążkiem głębszego zrozumienia. Ks. Jan Kaczkowski wykorzystał doświadczenia zgromadzone podczas swojej choroby oraz podczas pracy w hospicjum, aby zwrócić uwagę na wagę medycyny paliatywnej. "Żyć aż do końca" to pełen ciepła przewodnik po chorobie i umieraniu.

Książka Kaczkowskiego i Jabłońskiej to solidne źródło wiedzy dla samych chorych oraz ich bliskich. Książka traktuje o niezwykle ciężkim temacie, jakim jest gaśnięcie i odchodzenie. Niemniej, na stronach nie brakuje nadziei i empatii. "Żyć aż do końca" to swoisty testament Kaczkowskiego, którym ksiądz dzieli się z nami po śmierci.

Książka uświadamia, że tego co przeżywamy, nie należy zamykać w sobie. Uczy cieszyć się z obecności na tym ciężkim i trudnym, ale pięknym świecie. To fantastyczna książka, traktująca o pokorze, radości z istnienia i niesamowitej wierze. Książka zaserwuje nam różne smaki ? od goryczy do słodyczy. Takie też są chwile i stany poruszane podczas rozmowy.

Książka jest już drugą z serii traktującą o chorobie księdza. To wspaniałe uzupełnienie dla czytelników, którzy zetknęli się wcześniej już z pozycją: "Szału nie ma, jest rak." Zachęcamy wszystkich do przysłuchania się rozmowie jaką z ks. Kaczkowskim odbyła Katarzyna Jabłońska. Niezwykle poruszająca opowieść o tym, jak pomimo choroby można pozostać aktywnym i cieszyć się każdą następna chwilą. Ta książka nie zawiera patosu, skomplikowanych wywodów. Jest za to pełna humoru, refleksji nad ludzką naturą i losem. "Żyć aż do końca" urzeka i zachwyca.



 
1 , 2 , 3
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi


ZABAWY BLOGOWE