Trochę kuchni, trochę pasji. Blog o tym co sprawia mi przyjemność.
piątek, 14 września 2018
Bazylika w Wambierzycach

Dolnośląska Jerozolima

W zacisznych Wambierzycach, w Kotlinie Kłodzkiej, na trasie Głównego Szlaku Sudeckiego nagle oczom turystów ukazuje się zadziwiający widok - potężna bazylika będąca Sanktuarium Maryjnym. Budowla ta stanowiąca niezwykłą perłę wśród okolicznych zabytków, nazywana jest Dolnośląską Jerozolimą.

Historia bazyliki

Barokowa bazylika wybudowana została w latach 1715-23. W roku 1936 papież Pius XI nadał kościołowi tytuł bazyliki mniejszej. Obecna bazylika stoi na wzgórzu, gdzie w XII wieku w niszy wysokiego drzewa umieszczono figurkę Matki Boskiej. Według kronik z 1218 roku ociemniały Jan z Raszewa odzyskał w tym miejscu wzrok i odtąd do Wambierzyc zaczęło przybywać wielu pielgrzymów.

W 1263 roku na wzgórzu powstał drewniany kościół, a w 1512 roku Ludwik von Panwitz postawił tu większą świątynię wybudowaną z cegły. W latach 1695-1711 powstał nowy renesansowy kościół, ale dopiero w latach 1715-23 stanęła w Wambierzycach świątynia, która przetrwała do dziś.

17 sierpnia 1980 roku papież Jan Paweł II dokonał koronacji figurki Matki Bożej, nadając jej tytuł Wambierzyckiej Królowej Rodzin.

Sanktuarium Matki Bożej Wambierzyckiej Królowej Rodzin i Patronki Ziemi Kłodzkiej


Wedle legendy niewidomy Jan z Raszewa w 1200r przebywając w miejscu dzisiejszej świątyni w cudowny sposób odzyskał wzrok. Po cudownym zdarzeniu zobaczył umieszczony na pobliskiej lipie wizerunek Matki Bożej z Dzieciątkiem. Jako dowód wdzięczności, wystawił pod lipą drewniany ołtarz a było to w 1218r. Kult Maryjny szybko się rozprzestrzenił a wieść o cudownym uzdrowieniu dotarła do wielu, w wyniku czego w drugiej  połowie XIII wieku obok lipy zbudowano drewniany kościółek z cudownym wizerunkiem Matki Bożej. Potem na przełomie XIV i XVI wieku stworzono w tym miejscu parafię. Późnogotycki kościół powstał a na początku XVI wieku, a w latach 1715-1720 zbudowano w tym miejscu bazylikę o obecnym kształcie.
Po przyjeździe do Wambierzyc i udaniu się do bazyliki naszym oczom ukazują się jej  monumentalne, kamienne schody o trzech ciągach. Wszystkich stopni prowadzących do świątyni jest 56. Fasada świątyni ma 52,5 m wysokości. Jest utrzymana w stylu późnego renesansu. Fasadę podzielono na trzy części. Środkowa, najszersza, ozdobiona symetrycznie usytuowanymi podwójnymi pilastrami i płycinami, jest w połowie rozdzielona niewielką galerią, co nadaje kościołowi charakter pałacowy. Wrażenie to potęguje górny ciąg balustrady, który dekorują kamienne posągi apostołów, a fasadę wieńczą trzy płaskie szczyty. W osi fasady, pośrodku półkolistej wnęki, znajduje się drewniana rzeźba Matki Boskiej Wambierzyckiej z połowy XVIII wieku. Nad rzeźbą umieszczono emblemat z herbem papieża Piusa XI. Szczególnie efektownie fasada wygląda przy wieczornym oświetleniu.
Barokowe wnętrze świątyni zdobią malowidła, obrazy i rzeźby. Jedną z ciekawszych dekoracji jest dzieło Karola Sebastiana Flackera - ambona, będąca rzeźbiarską kompozycją wyrażającą słowa maryjnego hymnu Magnificat oraz ołtarz główny, w którym umieszczona jest cudowna figurka Matki Boskiej. Figurka wraz z cokolikiem wykonana została z lipowego drewna w stylu gotyckim i ma 28 cm wysokości. Cudowna figurka przedstawia Matkę Bożą z nagim Jezusem na ręku. Dziecię w prawej ręce trzyma ptaszka, a lewą sięga po owoc, umieszczony w lewej dłoni Matki. Ozdobne Korony kryją Głowy Maryi i Jezusa. Wambierzycka figurka ubierana jest w tzw. „sukienkę”, okrywa całą figurę od szyi w dół. Kolor sukienki zmieni się w zależności od święta lub okresu liturgicznego.
Tytuł bazyliki mniejszej nadał kościołowi 22 lutego 1936 roku papież Pius XI. 17 sierpnia 1980r figurka Matki Bożej ukoronowana została koronami papieskimi na Wambierzycką Królową Rodzin. W 1990r po opuszczeniu przez jezuitów Wambierzyc opiekę nad sanktuarium przejęli księża diecezjalni. Od czerwca 2007 roku w Wambierzycach posługują franciszkanie z prowincji św. Jadwigi Zakonu Braci Mniejszych.


Kalwaria Wambierzycka


Osobliwy religijny klimat i wyjątkowość nadaje Wambierzycom rozległa kalwaria. Pierwsze kaplice wybudowano w 1683 roku z inicjatywy Osterberga jednak były drewniane i nie zachowały się do dziś. Cały zespół kalwaryjny był często przebudowywany, ważniejsze prace przeprowadzono po roku 1788, kolejne ok. 1825-1841, 1885-1888 oraz w XX wieku. Po przebudowach z 2 połowy XIX wieku zachodni stok Góry Kalwarii otrzymał układ tarasowy. Po ukształtowaniu zaczątków kalwarii na Górze Kalwarii, rozpoczęto urządzanie zespołu kalwaryjnego w centrum Wambierzyc. Pierwsze kapliczki powstały po 1693 roku przy ulicy Szpitalnej. Kapliczki na ulicach Wambierzyc na wzór Jerozolimy włączone zostały w zabudowę miejską. Stawiano je pojedynczo, w szeregach oraz zamykano nimi pierzeje zabudowy ulicy. Na Górze Kalwarii powstała w 1732r droga krzyżowa. Pierwsze stacje drogi były drewniane jednak z czasem stały się murowane. Kapliczki  kalwarii wraz z przedstawionymi w nich scenami tworzą niepowtarzalny klimat modlitwy i zadumy.

Ruchoma Szopka

Szopkę bożonarodzeniową po raz pierwszy w dziejach urządził św. Franciszek z Asyżu w grocie koło Greccio w 1223 roku. Początkowo szopki powstawały przy klasztorach franciszkańskich, z czasem tradycja ich budowania rozprzestrzeniała się po całej Europie, jednak najbardziej rozwinęła się we Włoszech. W Polsce tradycja ta zapoczątkowana została u schyłku XIII wieku również przez franciszkanów, którzy w tym czasie osiedlili się w naszym kraju. W Wambierzycach tradycja budowy ruchomych szopek sięga XVIII wieku, kiedy to w pustelni za kaplicą Matki Bożej Bolesnej zamieszkał Konrad Hilberg. Wyrzeźbił on i uruchomił pierwszą szopkę, która niestety nie zachowała się do dziś. Obecna szopka, pochodząca z 2 poł. XIX wieku, umieszczona jest w budynku u podnóża Kalwarii. Inicjatorem jej budowy był Longin Wittig. Ten niezwykle utalentowany człowiek urodził się we wsi Góra św. Anny, niedaleko Nowej Rudy w 1824 roku. Wychowany w rodzinie, w której budowa szopek bożonarodzeniowych była tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie, postanowił wybudować dużą mechaniczną szopkę. Prace nad sceną przedstawiającą narodzenie Jezusa rozpoczął około 1850 roku, mieszkając jeszcze we wsi Góra św. Anny. W roku 1877 przeprowadził się do Ścinawki Średniej, skąd w roku 1882 przybył do Wambierzyc. Wraz z rodziną zamieszkał w miejscu, w którym stoi obecnie budynek mieszczący szopkę. Tu też swoje niezwykłe dzieło zaczął pokazywać okolicznym mieszkańcom.

Pełna misternych, kolorowych i poruszających się figurek szopka bardzo szybko stała się ciekawostką dla odwiedzających to miejsce pielgrzymów i turystów. Za ich namową Wittig postanowił wykonać kolejną gablotę z przedstawieniem Drogi krzyżowej. Longin Wittig zmarł w 1895 roku, a opiekę nad szopką przejął jeden z jego trzech synów – Hermann Wittig (1857 – 1932).

Kontynuując rodzinną tradycję, powiększał on szopkę o kolejne sceny. Spod jego dłuta wyszły: rzeź dzieci na rozkaz króla Heroda, Święta Rodzina przy pracy, 12-letni Jezus w świątyni, Ostatnia wieczerza, Objawienie Matki Bożej w Lourdes, kopalnia węgla i scena przedstawiająca zabawę ludową. W 1946 roku opiekę nad szopką przejęły lokalne władze, które przekazały ją następnie na rzecz miejscowej parafii. Dziś zbiór ruchomych szopek autorstwa Longina i Hermanna Wittigów wpisał się na trwałe do kanonu zabytków wambierzyckich. Odwiedzane przez dzieci i dorosłych, pielgrzymów i turystów, szopki niezmiennie od ponad stu lat wzbudzają zachwyt i uznanie dla kunsztu ich twórców.


Modlitwa do Matki Boskiej Wambierzyckiej

Wambierzycka Królowo Rodzin i Matko Pięknej Miłości, uproś naszej rodzinie u Syna Twego wzajemne zrozumienie, gotowość pomocy, zdolność przebaczania, szczerość, cierpliwość i miłość w codziennym życiu. Spraw, Matko, by w naszej rodzinie było jedno serce i jeden duch.

Matko Jezusa Chrystusa, błagamy Cię, zachowaj naszą rodzinę w zdrowiu i w bezpieczeństwie od ognia, kradzieży, wypadków i innych nieszczęść, a nade wszystko od niespodziewanej śmierci. Maryjo, bądź troskliwą opiekunką naszej rodziny. Zachowaj nas w jedności z Twoim Synem i z Tobą, aż do śmierci. Amen.



13:49, teresakopec , wycieczki
Link Komentarze (2) »
wtorek, 11 września 2018
Kopalnia Złota w Złotym Stoku

Kopalnia Złota w Złotym Stoku

Kopalnia Złota w Złotym Stoku to jedna z najpopularniejszych atrakcji w Polsce! Na terenie dawnej kopalni powstało Muzeum. Dzięki temu ten niecodzienny obiekt jest dostępny dla turystów, którzy mogą poznać tu realia wydobywania tego cennego kruszcu, a przy tym świetnie się zabawić, bowiem zwiedzanie kompleksu jest bardzo przyjazne i z dużą dawką humoru.

Atrakcje w Kopalni

Oferta Muzeum w Złotym Stoku obejmuje zwiedzanie z przewodnikiem Sztolni Gertruda z tajemniczym Chodnikiem Śmierci, Sztolni Czarnej z jedynym w Polsce podziemnym wodospadem, o wysokości 10 m oraz Muzeum Minerałów i Mennicy na powierzchni. Do wodospadu dojeżdża się Podziemnym Pomarańczowym Tramwajem, który pokonuje trasę około 300 metrów.

Na trasie zwiedzania znajdują się także: Muzeum Przestróg, Uwag i Apeli - kolekcja tabliczek związanych głównie z przepisami BHP, metalowa zjeżdżalnia oraz  laboratorium Scharfenberga, który chcąc odkryć eliksir młodości, odkrył arszenik - potężną truciznę, która jednak ma ponoć właściwości odmładzające.

Kopalnia Złota oprócz standardowego programu zwiedzania oferuje wiele dodatkowo płatnych atrakcji, np. podziemny spływ łodzią, płukanie złota czy wspinaczkę na sztucznej ściance alpinistycznej.

Warto pamiętać,  że pod ziemią panuje stała temperatura, przez cały rok i wynosi ona około 7 stopni Celsjusza. Latem więc nie zapomnij jakiegoś ciepłego okrycia, gdyż podczas 1,5-godzinnego zwiedzania można zmarznąć, szczególnie dzieci.

Legenda o Gertrudzie

Dawno temu w Kopalni Złota w Złotym Stoku miał miejsce potężny zawał, pod którym zginęło 4 górników. W tych czasach o podjęciu akcji ratowniczej decydował właściciel kopalni i często niestety rezygnował z niej, gdyż było to nieopłacalne. Tak było i wtedy, więc Gertruda, żona jednego z zasypanych górników, postanowiła sama go szukać. Weszła w labirynty kopalni... i już nigdy nie wyszła, o czym pisano nawet w kronikach miejskich. Później nieraz górnicy mówili, że gdy zbłądzili w kopalni, słyszeli tajemne korki, a gdy za nimi podążali, wychodzili cało w podziemi. Mówi się, że to dobry duch Gertrudy ratuje górników.

Historia Kopalni Złota

Historia eksploatacji złota w okolicy Złotego Stoku sięga pierwszego tysiąclecia naszej ery. Od tego czasu aż do lat dzisiejszych zdołano wydrążyć przeszło 300 km sztolni, szybów i chodników rozmieszczonych aż na 21 poziomach.
Największy rozkwit górnictwa złota przypadł w Złotym Stoku na początek XVI w.
W 1507 r. przeniesiono tu z Ząbkowic Śląskich mennicę książęcą i zaczęto bić złote dukaty. W drugiej dekadzie XVI w. zaczęły tu inwestować europejskie spółki górniczo-hutnicze. W tym czasie ze swoich prawie dwustu kopalń Złoty Stok dostarczał około 8% całej europejskiej produkcji złota.
Złoto ze Złotego Stoku miało znaczący udział w historii świata. Fuggerowie, wieloletni właściciele tutejszych kopalń i hut wspierali swym złotem królową hiszpańską Izabelę, która mogła dzięki temu sfinansować wyprawę Krzysztofa Kolumba, zakończoną odkryciem Ameryki. Niejakie udziały miał tu słynny rzeźbiarz Wit Stwosz
Sławę kopalniom złotostockim przyniósł pierwszy na świecie odstrzał skał przy pomocy czarnego prochu strzelniczego (1612 r.)
Na przestrzeni całego okresu wydobywczego, tj. w ciągu ponad 700 lat, wydobyto w Złotym Stoku ok. 16 ton czystego złota. Od początków  XVIII wieku podstawowym produktem złotostockich kopalń i hut stał się arszenik, złoto było już tylko produktem ubocznym.
W 1961 roku ostatecznie kopalnie zamknięto. Po 35 latach „ożyła” na nowo - 28 maja 1996 roku uruchomiono Podziemną Trasę Turystyczną "Kopalnia Złota". Do tej pory udało się udostępnić niezwykle ciekawe dawne wyrobiska: "Sztolnię Gertruda" i "Sztolnię Czarną Górną" z jedynym w Polsce podziemnym wodospadem (8 m wysokości), a od 2007 roku „Sztolnie Czarną Dolną”.



09:57, teresakopec , wycieczki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 08 września 2018
Nowe Miasto nad Metują

Pogranicze Kłodzkie i Ziemia Broumowska

Nowe Miasto nad Metują leży w Czechach Północno-Wschodnich, w powiecie Náchod, na styku urodzajnej, nizinnej części regionu hradeckiego i Przedgórza Orlickiego.

Miasto zostało założone w 1501 roku przez Jana Černčickiego z Kácova. Współcześnie składa się z czterech obszarów katastralnych: Nowego Miasta nad Metują, Krčína, Vrchovin, Spów.

Nazywane „czeskim Betlejem“, Nowe Miasto nad Metują należy do pereł wśród czeskich renesansowych miast. Założono je na występie skalnym, opływanym z trzech stron przez rzekę Metuję. Zabytkowe centrum, jedyny w swoim rodzaju plac renesansowy z podcieniami, pałac, ogród pałacowy i umocnienia składają się na miejski rezerwat zabytkowy.
owe Miasto nad Metują to miasto w północnych Czechach, położone nad rzeką Metują (lewy dopływ Łaby). Jednym z ciekawszych zabytków jest tu usytuowany w zakolu rzeki zamek. Jego historia rozpoczyna się na początku XVI wieku, kiedy to Jan Černčický z Kácova polecił wznieść tu gotycką warownię. Zamek usytuowany został na skalnym cyplu opływającym z trzech stron rzeką w pobliżu Zemskiej brány, która w średniowieczu stanowiła część szlaku handlowego prowadzącego do Polski. W drugiej połowie XVI wieku nowymi właścicielami zamku zostali Stubenbergowie, którzy przebudowali go w cztero-skrzydłowy renesansowy pałac. Kolejna rozbudowa miała miejsce tuż po zakończeniu wojny trzydziestoletniej (1618-1648) w czasie której warownia została spalona przez Szwedów. Ówcześni właściciele zamku hrabiowie Lesliów zatrudnili do odbudowy włoskich architektów, którzy nadali nowej budowli wczesnobarokowy wygląd. Po śmierci ostatniego potomka rodu Lesliów zamek został opuszczony i zaczął powoli popadać w ruinę. Zniszczoną przez czas warownię nabyli dopiero w 1908 roku bracia Josef Bohumil i Cyril Adolf Bartoňowie, z pobliskiego Náchodu, którzy zdecydowali się zrekonstruować zamek i uczynić z niego swoją reprezentacyjną siedzibę. Kompleksowa rewitalizacja przeprowadzona została pod kierownictwem znanego architekta Dušana Jurkoviča, który także zaprojektował ogród zamkowy z nową oranżerią, tarasami i 40 metrowym drewnianym zadaszonym mostem. Obecnie zamek udostępniony jest dla zwiedzających, a z jego przeszło 50 metrowej wieży zwanej Máselnica, roztacza się przepiękna panorama miasta oraz pobliskich Gór Orlickich i Karkonoszy. Odwiedzając Nowe Miasto nad Metují oprócz zamku warto także zobaczyć XVI wieczny kościół Świętej Trójcy oraz malowniczy rynek miejski otoczony malowniczymi renesansowymi kamieniczkami.


12:11, teresakopec , wycieczki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 września 2018
Muzeum Papiernictwa w Dusznikach

Muzeum Papiernictwa w Dusznikach

Duszniki-Zdrój to nie tylko tutejsze uzdrowisko. W Dusznikach znajduje się również największa atrakcja turystyczna Muzeum Papiernictwa. Obiekt ten położony jest nad Bystrzycą Dusznicką, na południowych krańcach Dusznik.

Choć papier to chiński wynalazek z początków naszej ery to do Europy zawędrował on dopiero w wiekach X i XI. W Dusznikach zaczęto czerpać papier w XVI-tym stuleciu a stojący do dziś budynek papierni pochodzi z roku 1605-ego. To największa atrakcja historyczno-techniczna na Ziemi Kłodzkiej. W XVII stuleciu dusznicka papiernia była wysoko ceniona na całym Śląsku - dostarczała papier do wrocławskich urzędów. W następnym stuleciu papiernię rozbudowano i zainstalowano nowoczesne, na tamten czas urządzenia.

Papiernia do dziś wytwarza papier czerpany, papier ze znakiem wodnym i papiery artystyczne.

Historia

Młyn papierniczy w Dusznikach to zabytek techniki. Elementami charakterystycznymi dla papierni są dach kryty gontem, zakończony od zachodu barokowym szczytem wolutowym oraz oryginalny pawilon wejściowy w kształcie wieży, a we wnętrzach budynku – polichromia z XVII–XIX stulecia. Obiekt posiada dużą wartość historyczną w skali Polski i jest jednocześnie ciekawą atrakcją turystyczną. 20 września 2011 młyn papierniczy w Dusznikach-Zdroju decyzją Prezydenta RP uzyskał status pomnika historii[1]. Obecnie trwają starania o wpisanie zabytkowej papierni na listę UNESCO.

Papiernictwo na Dolnym Śląsku ma bogate tradycje, sięgające schyłku średniowiecza. Pierwsza papiernia, we Wrocławiu, powstała przed 1490 r. W kolejnych wiekach działało około 100 młynów papierniczych, spośród których do dziś przetrwał tylko młyn dusznicki. Tradycje czerpania papieru w Dusznikach sięgają XVI stulecia; pierwsza wzmianka o tutejszej papierni pochodzi z 1562 r., a dotyczy sprzedaży udziałów w czerpalni przez Ambrożego Teppera Mikołajowi Kretschmerowi[2]. Pierwsza papiernia uległa częściowemu zniszczeniu podczas powodzi w 1601 roku[2]. Młyn odbudowano i czerpanie papieru wznowiono w 1605 roku. Okres świetności dusznickiej papierni trwał do schyłku XVIII wieku[2]. Ówcześni właściciele papierni Hellerowie w roku 1750 otrzymali dziedziczny tytuł „królewskich papierników”[2]. W XIX stuleciu z powodu rozwoju maszynowej techniki produkcji młyn stopniowo podupadał. Próbą dostosowania się dusznickich papierników do nowych trendów w produkcji było zastosowanie w 1905 roku maszyny papierniczej[2]. Poprawa sytuacji nastąpiła na krótko i już w okresie międzywojennym całkowicie zaniechano produkcji, a papiernię w 1939 roku sprzedano miastu.

Po II wojnie światowej początkowo brakowało koncepcji wykorzystania niszczejącego młyna papierniczego. Dopiero w latach 60. przeprowadzono poważne remonty i przystąpiono do urządzania w zabytkowym obiekcie Muzeum Papiernictwa, które otwarto dla zwiedzających 26 lipca 1968 roku[2]. Po trzech latach wprowadzono pokazową produkcję papieru czerpanego. Czerpalnia prędko stała się atrakcją przyciągającą każdego roku dziesiątki tysięcy turystów. Papiernia ucierpiała podczas lokalnej powodzi w lipcu 1998 r., która dotknęła zachodnią część ziemi kłodzkiej[3]. Woda zalała czerpalnię, podmyła fundamenty suszarni, zniszczyła muzealny dziedziniec oraz przyniosła wiele ton mułu i nieczystości. Skutki powodzi usunięto dzięki środkom przekazanym przez rząd polski.



10:49, teresakopec , wycieczki
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 września 2018
Krzywa Wieża

Krzywa Wieża w Ząbkowicach Śląskich

Do dziś nie można z całą pewnością stwierdzić, kiedy dokładnie powstała Krzywa Wieża ani w jakim celu ją zbudowano. Jedna z wersji głosi, że jest ona pozostałością dawnego zamku, który miał istnieć tu jeszcze przed lokacją miasta o czym świadczyć może najniższa część wieży, zbudowana z kamienia do wysokości około 10 metrów. Część ceglana została przebudowana dopiero na przełomie XIV i XV wieku, równolegle z budową Kościoła p.w. św. Anny. Dawne wejście do wieży jest położone na poziomie I piętra. Do wnętrza budowli pierwotnie można się było dostać jedynie po drabinie lub zewnętrznych schodkach. Pomieszczenie wewnątrz budowli, znajdujące się na poziomie przyziemia, dostępne tylko od góry służyło jako loch głodowy. Obecnie znajduje się tu wystawa “Średniowieczna Izba Tortur i Więzienie w Lochu Głodowym”.

Inną koncepcję przedstawia niemiecki historyk i architekt Kurt Bimler. Twierdzi, że usytuowana w najniższym punkcie starego miasta wieża służyła jako brama miejska. Trzecia wreszcie wersja podaje, że wieża została zbudowana jako miejska dzwonnica. Taką rolę pełniła ona zresztą od XV wieku aż do czasów II Wojny Światowej. W 1507 roku została połączona z Kościołem p.w. św. Anny za pomocą krytego ganku, który ułatwiał dzwonnikowi przemieszczanie się z kościoła do dzwonnicy.Pod koniec XVI wieku ganek rozebrano, ponieważ na skutek przechylenia budowli konstrukcja popękała i groziła zawaleniem. Nie wiadomo dokładnie, dlaczego wieża uległa pochyleniu. Powszechnie uważa się, że przyczyną mogły  być wstrząsy tektoniczne, które odnotowano na naszym terenie 15 września 1590 roku. Nie wyklucza się również, że przyczyną  było rozmoknięcie gruntu, które spowodowało osiadanie fundamentu.

                Istnieje także legenda tłumacząca pochyłość wieży. Opowiada o wydarzeniach z 1858 roku, kiedy to po wielkim pożarze miasta wykonano ekspertyzę fundamentów. Wyniki badań zadziwiły ekspertów. Na ich podstawie stwierdzono bowiem, że wieża od początku mogła zostać zbudowana pochylona. Ot, taka fantazja budowniczych, którzy chcieli, by Ząbkowice Śląskie posiadały wyjątkową i niepowtarzalną budowlę.  Ponoć jeszcze w XIX wieku w części wieży, która została strawiona przez wielki pożar, widniał napis wykonany ręką budowniczego: „Ich heiß Hohannes Gleiß, hab diesen Turm schieff gebaut mit Fleiß“. (Nazywam się Johannes Gleiß, wybudowałem tę wieżę krzywą z pilnością). Niestety, gdy po wielkim pożarze przebudowano górną kondygnację wieży, napis uległ zniszczeniu. Obecnie odchylenie wieży od pionu wynosi 2, 14 m. Warto dodać, że podczas pomiarów dokonanych w 1977 roku stwierdzono, że odchylenie wynosi 1, 98 m.               

W 1858 roku, podczas wielkiego pożaru miasta jej górna część uległa zniszczeniu. Po pożarze władze miasta miały zamiar zupełnie rozebrać obiekt, by jego ruiny nie zagrażały bezpieczeństwu sąsiednich domów. Ostatecznie jednak, po wykonaniu ekspertyzy budowlanej zdecydowano, że nadpalona część wieży zostanie odbudowana. Wtedy właśnie otrzymała zwieńczenie w kształcie jaskółczych ogonów.

Po odbudowie wysokość wieży wynosi 34 m. Od strony południowej dobudowano również niewielką wieżyczkę ze spiralną klatką schodową. Prace zostały ostatecznie zakończone 11 października 1860 roku. Na kopule wieży umieszczono gałkę z krzyżem, w której złożono okolicznościowe pismo sporządzone przez ówczesnego proboszcza Johannesa Grundeya oraz medal wybity przez miasto po wielkim pożarze.

 



18:40, teresakopec , wycieczki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 03 września 2018
Błędne Skały

Błędne Skały w Górach Stołowych to przepiękny i niepowtarzalny zakątek Parku Narodowego Gór Stołowych, który koniecznie trzeba odwiedzić będąc w tej części Sudetów.

Ze względu na wyjątkowość i unikalność tego miejsca, w 1957 roku utworzono tu rezerwat przyrody. Błędne Skały to swoisty labirynt skalny obejmujący grzbiet Skalniaka (915 m n.p.m.) wyrzeźbiony w piaskowcach ciosowych przez wodę i wiatry.

Skały tworzą tu niesamowity labirynt wąskich przejść, tuneli, zakamarków i kamiennych wąwozów. Przybierają formę gigantycznych grzybów, maczug, klepsydr i baszt.

Powstałe bloki skalne tworzą kilkusetmetrową trasę turystyczną o niesamowitym uroku. Miejscami trzeba dosłownie przeciskać się pomiędzy wąskimi szczelinami skalnymi. Wysokość korytarzy waha się w granicach 6-8 m, szerokość jest różna - miejscami wynosi tylko kilkadziesiąt centymetrów.

Niektóre szczeliny i korytarze są tak wąskie , że trudno jest przecisnąć się przez nie z plecakiem, a w wielu miejscach teren jest tajemniczy, nieco mroczny. Część labiryntu jest podmokła - przechodzi się więc po drewnianych pomostach. Mchy, paprocie, krzaczki jagód uparcie rosną w skalnych szczelinach.

   

Punkt widokowy na Karkonosze, czeskie Góry Stołowe i Góry Kamienne - "Skalne Czasze" - to miejsce z którego wchodzi się na trasę o długości ok. 750 m.

A to dowód, że faktycznie tam byliśmy.

Przeszłam cały labirynt, dałam radę i wszędzie się zmieściłam.

18:32, teresakopec , wycieczki
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
| < Wrzesień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Tagi


ZABAWY BLOGOWE