Trochę kuchni, trochę pasji. Blog o tym co sprawia mi przyjemność.
piątek, 11 listopada 2016
Nalewka Bożonarodzeniowa

Kiedy znalazłam przepis na blogu http://www.limonkowy.com/2014/10/nalewka-bozonarodzeniowa.html?m=1 wiedziałam, że to muszę wypróbować. Robię różne nalewki, zazwyczaj z owoców świeżych, nigdy nie robiłam z bakalii. A czas odpowiedni, żeby ta nalewka na święta była gotowa.

 


NALEWKA BOŻONARODZENIOWA


Składniki (1 słoik o pojemności 1,8 litra):

  • 100 g (około 8 sztuk) suszonych moreli
  • 100 g (około 8 sztuk) suszonych fig
  • 100 g suszonych daktyli
  • 50 g rodzynek*
  • 200 g suszonej żurawiny
  • 50 g orzechów laskowych
  • 50 g orzechów włoskich
  • 50 g orzechów nerkowca
  • 50 g migdałów
  • 1/2 pomarańczy
  • 1/2 cytryny
  • 1 laska cynamonu
  • 4 goździki
  • 8 ziaren kardamonu

cukier

  • 100 g białego cukru
  • 100 g brązowego cukru

alkohol

  • 500 ml spirytusu
  • +/- 250 ml wódki
  • 250 ml rumu 

Wyszorowane cytrusy kroimy w plasterki. Migdały blanszujemy. Suszonych owoców nie kroimy, gdyż nalewka bardzo szybko od nich mętnieje.
W garnku podgrzewamy delikatnie cukier, 4 łyżki wody i 250 ml wódki. Mieszamy całość do czasu, aż cukier się rozpuści (nie doprowadzamy jednak alkoholu do wrzenia, bo znaczna jego część odparuje). Zdejmujemy naczynie z ognia. Po przestudzeniu wlewamy pozostały alkohol i mieszamy.
W dużym słoju układamy bakalie (kolejność dowolna) - słoik wypełniamy nimi do połowy. Dodajemy cynamon, goździki i kardamon. Całość zalewamy alkoholem. Nalewkę odstawiamy w ciepłe miejsce na kilka tygodni. Jeśli po 2-3 dniach zauważycie (zauważycie na 100%), że bakalie "wypiły" część alkoholu należy go uzupełnić czystą wódką. Po około 2 tygodniach wymieniamy plastry cytrusów na świeże.
Po upływie wyznaczonego czasu przecedzamy nalewkę przez sito, a następnie przez gazę. Czysty nalew rozlewamy do butelek. Nalewkę możemy od razu spożywać lub pozwolić jej jeszcze "dojrzeć" przez kilka tygodni (apogeum smaku uzyskamy dopiero po 12 miesiącach).

W mojej kuchni nic nie może się zmarnować. Przecedzone bakalie zamykamy w słoiczku. Szczelnie zamknięte możemy przechowywać w lodówce do kilku tygodni. Stanowić będą cudowny dodatek do grzańców, lodów, czy innych deserów.
Ja właśnie dziś wymieniałam plastry cytrusów na świeże, no i przy okazji popróbowałam. Cudnie pachnie, jest bardzo mocna. Pomyślałam, że nie zaszkodzi jej odrobina miodu, więc dodałam 2 łyżki (rozpuściłam miód w około szklance przegotowanej, przestudzonej wody). Teraz poczekam do momentu kiedy trzeba będzie ją przecedzić.
Trunek, aby przejść smakiem suszonych owoców, musi "leżakować" minimum 5-6 tygodni (wiadomo, im dłużej, tym lepiej!).



11:24, teresakopec , nalewki
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 20 czerwca 2016
Nalewki na szybko

Dwie pyszne nalewki, na które nie trzeba długo czekać, by móc się nimi delektować. Ale jak każda nalewka im dłużej leżakuje tym lepsza.

 

Miętówka z cukierków miętowych

Składniki:

0,5l wódki

200g cukierków miętowych typu landrynki

 

Wykonanie:

Cukierki lekko rozbijamy np. w moździerzu wtedy łatwiej i szybciej się rozpuszczą, ale można pominąć ten krok i landrynki wrzucić na naczynia ze szczelną zakrętką np. do dużego słoika.

Cukierki zalewamy wódką, zakręcamy i odstawiamy. Co jakiś czas potrząsamy lekko słoikiem, by zamieszać napój, by cukierki łatwiej się rozpuściły.

Nalewkę zostawiamy w ciemnym miejscu, by smaki się przegryzły – najlepiej na 3 tygodnie, ale wystarczy na tydzień.

Przed podaniem dobrze chłodzimy.

Jeśli użyjemy mocno miętowych cukierków kolor będzie intensywniejszy.

 

Cytrynówka

 

Składniki:

  • 1l spirytusu
  • 1l wody
  • 0,5kg cukru
  • 1kg cytryn



Sposób wykonania:

Zagotować wodę z cukrem. Ostudzić. Cytryny obrać cieniutko ze skórki, tak by nie było albedo (białej warstwy). Wycisnąć sok.

Do słoja wlać syrop cukrowy, sok z cytryn i spirytus. Wymieszać. Wsypać skórki z cytryn. Odstawić na dobę.

Na następny dzień odcedzić i przefiltrować.

Cytrynówka jest gotowa do picia, ale najlepsza jest jednak po kilku dniach.

Smacznego!



09:56, teresakopec , nalewki
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 07 września 2015
Nalewka z zielonych orzechów włoskich
Nalewki to popularne napoje alkoholowe powstające poprzez macerowanie, czyli moczenie przez dłuższy czas, najczęściej owoców, ziół, a niekiedy kwiatów i korzeni, w alkoholu. Takie nalewki bardzo często mają charakter leczniczy. W kuchni dodawane są do przygotowywanych potraw np. mięsnych i przekąsek. Przepis na nalewkę z orzechów, podobnie jak na większość popularnych nalewek jest łatwy do wykonania. Wymaga jedynie cierpliwości... Kiedy orzechy zielone są już duże, ale jeszcze miękkie można je już zrywać z drzewa. Najlepszy czas na taki zbiór to koniec czerwca - początek lipca. Potem te orzechy twardnieją i są problemy z ich krojeniem. Na czas krojenia młodych orzechów włoskich trzeba założyć na ręce jednorazowe rękawiczki gumowe, bo te orzechy bardzo, bardzo brudzą. Gotowa nalewka jest skutecznym lekiem na zwykłe bóle i niedomagania żołądkowe, przy niestrawności, wzdęciach i biegunkach. Idealna też na świąteczne przejedzenie. Ponadto obniża ciśnienie, oczyszcza krew, wzmacnia organizm i niszczy pasożyty przewodu pokarmowego - oczywiście spożywana z umiarem, natomiast w nadmiarze może tylko zaszkodzić... Dorośli piją tę nalewkę nie rozcieńczoną, jeden kieliszek powinien wystarczyć. Niewielką i rozcieńczoną ilość nalewki z orzecha włoskiego można podać też dzieciom z silnym bólem brzucha (np. przy zatruciu pokarmowym). Ta nalewka jest rewelacyjna - sprawdzone. Zwykle po niezbyt długim czasie dolegliwości żołądkowe mijają. Warto w swojej apteczce mieć zapas tej domowej i "uzdrawiającej" nalewki.

Źródło: http://www.smaczny.pl/przepis,nalewka_z_zielonych_orzechow_wloskich
 
Właśnie dziś przelałam moją nalewkę do butelek.
Nie, nie butelki nie są czarne, tylko nalewka ma taki kolor.

 

Nalewka z zielonych orzechów włoskich

 

Składniki:

1/2 kg zielonych orzechów włoskich, zerwanych po 24 czerwca

10 dag cukru

szklanka wódki (lub w wersji mocniejszej spirytusu)

Orzechy zrywamy z drzewa kiedy są jeszcze niedojrzałe i miękkie, tak że można je pokroić. Koniec czerwca, początek lipca to idealny czas. Orzechy płuczemy obficie zimną wodą i suszymy. Kroimy na ćwiartki. Ja poszłam na łatwiznę i użyłam malaksera i pokroiłam a właściwie poszatkowałam na plasterki. No i nie ubrudziłam sobie rąk.
Pokrojone orzechy wkładamy do słoika i zasypujemy cukrem. Potrząsamy aby cukier "dotarł wszędzie" i zakręcamy. Już drugiego dnia orzechy puszczają dużo soku. Pozostawiamy je na 5-7 dni, mieszając codziennie. Po tym czasie dolewamy do orzechów wódkę/spirytus i pozostawiamy na około 6 tygodni.
Po tym czasie nalewkę filtrujemy przez gazę i rozlewamy do butelek. Pozostawiamy jeszcze 1-2 miesiące aby "dojrzała".

 

 

To na zdrowie.

 

 

sobota, 18 sierpnia 2012
Dereniówka

To dzisiejsze zbiory owoców derenia jadalnego.

Są owoce będzie więc dereniówka.

A w tych butelkach już gotowa nalewka z jeżyn z mojego ogrodu.

Będzie czym częstować miłych gości. Zapraszam.

17:30, teresakopec , nalewki
Link Komentarze (5) »
niedziela, 06 czerwca 2010
Nalewka ziołowa

Właśnie napełniłam słój melisą i mięta, zalałam spirytusem i teraz kilka dni poczekam, by znowu wrócić do nalewki.

Nalewka ziołowa

Składniki na 1/2 litra:

1 szklanka spirytusu

1 szklanka cukru

1 pęczek świeżej mięty

1 pęczek melisy cytrynowej

kilka owoców anyżu gwiaździstego

1 laska wanilii

1 łyżeczka ziarenek kolendry

1/2 łyżeczki mielonego kardamonu

Przygotowanie

Miętę i melisę dokładnie umyć, osuszyć, przełożyć do słoja, dodać pozostałe zioła. Zalać wszystko spirytusem. Słój zakręcić i odstawić w ciemne miejsce na 3 - 4 dni. Od czasu do czasu wstrząsnąć słojem.

Po 4 dniach zagotować 1 szklankę cukru z szklanką wody (gotować około 15 minut). Przestudzony syrop wlać do słoja z ziołami i alkoholem. Ponownie zakręcić i odstawić. Po tygodniu przecedzić nalewkę przez bibułkę lub papierowy filtr, przelać do butelki. Nalewka gotowa. Dobra na dolegliwości żołądkowe.

Po kilku godzinach alkohol nabrał pięknego zielonego koloru.

 

A to zdjęcie zawiązanych owoców derenia. Jest nadzieja, że w odpowiednim czasie zrobię dereniówkę.

13:05, teresakopec , nalewki
Link Komentarze (4) »
środa, 13 stycznia 2010
Żurawina

 

Któż nie zna drobnych, czerwonych i cierpkich owoców żurawiny – drobnej, wiecznie zielonej krzewinki. Niegdyś rosła ona powszechnie na torfowiskach i w bagiennych lasach Europy północnej i wschodniej, a także na Syberii, w Kanadzie i na północy Stanów Zjednoczonych. Niestety na skutek osuszania bagien i torfowisk obecnie w Europie występuje coraz rzadziej.

 

W Polsce spotykana jest dziko rosnąca żurawina błotna (Vaccinium oxycoccus) głównie w Puszczy Knyszyńskiej, Białowieskiej, lasach biłgorajskich i na Pomorzu Zachodnim. Gatunkiem uprawnym, występującym rdzennie na północy kontynentu amerykańskiego jest żurawina wielkoowocowa (Vaccinium macrocarpon). Oba te gatunki mają czerwone owoce o charakterystycznym kwaśnym smaku.

W Polsce dostępna jest głównie żurawina błotna. W sezonie jesiennym można łatwo kupić na targowiskach świeże owoce z bieżących zbiorów. Są one bardzo cierpkie i do spożycia nadają się w postaci przetworzonej. Najzdrowszy jest świeżo wyciśnięty sok. Owoce żurawiny można również zamrozić i przechowywać przez kilka miesięcy. Sok z zamrożonych owoców niewiele traci ze swych odżywczych i leczniczych właściwości. Z żurawiny warto też przygotować kompoty, kisiele, galaretki i konfitury. Jednym z najpopularniejszych i najsmaczniejszych przetworów jest tzw. żurawina do mięsa.

Choć żurawina rośnie w naszym kraju, nie cieszy się dużą popularnością. A szkoda! Żurawina kryje w sobie prawdziwe skarby. Może skutecznie walczyć z wieloma chorobami – od zapalenia nerek po nowotwory.

Szklanka soczystych jagód żurawiny dostarcza 3,2 g błonnika (tyle, ile duże jabłko), ma nawet 30 mg witaminy C, witaminę B1 i B2, sole mineralne: wapń, fosfor, miedź i jod, garbniki, taniny oraz kwas cytrynowy i jabłkowy. To one nadają owocom charakterystyczny cierpko-słodki smak. Żurawina zawiera też sporo kwasu benzoesowego – naturalnego konserwantu. Dzięki niemu zachowuje świeżość na długo po zerwaniu owoców. W lodówce przechowasz ją sześć tygodni, a w zamrażalniku nawet rok.

Moja żurawinówka

4 szkl. żurawin - przemleć przez maszynkę do mięsa, dodać pół litr czystej wódki i cukier waniliowy. Odstawić na 9 dni w cimne miejsce. Przecedzić przez gazę. Dodać 4 szkl. cukru, podgrzać, aby cukier się rozpuścił. Po wystudzeniudolać ćwierć litra spirytusu. Odstawić przynajmniej na miesięc.

Żurawina z czosnkiem - przepis od mojej sąsiadki Gieni Z.

4 szklanki żurawin

1/2 kg  miodu

2 cytryny (bez pestek i skóry)

25 dag czosnku

Czosnek obrać ze skórki, przebrać żurawinę, cytryn pokroić. Wszystko razem przemleć przez maszynką do mięsa. Dodać miód i wymieszać. Odstawić na 12 godzin. Następnie przełożyć do słoiczków i trzymać w lodówce. Podawać do mięs i pasztetów. Zdrowie zapewnione.

 

Dziś przecedziłam nalewkę z pigwowca.

Z odcedzonych owoców zrobiłam przecier, jest smaczny. Jednak nie można go dawać dzieciom, zawiera sporo alkoholu.

Jak robię przecier? Po prostu owoce po odlaniu nalewki miksuję, a to co otrzymam wkładam do słoików.

Do czego używam? Do deserów dla dorosłych, do jabłecznika tez dla dorosłych (mieszam z jabłkami), a mój mąż uwielbia herbatkę z tym przecierem. Pyszna w zimowe wieczory.

Nalewka o pięknym złotym kolorze smakuje wyśmienicie już dziś. A jak jeszcze trochę postoi będzie wspaniała.


 

 

 

 

 

22:22, teresakopec , nalewki
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2
| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Tagi


ZABAWY BLOGOWE