Trochę kuchni, trochę pasji. Blog o tym co sprawia mi przyjemność.
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
Platan

 

Cechy: Platan klonolistny to drzewo wielkości do 35 metrów, średnica do 120 cm o szerokiej, rozłożystej koronie. Pień zwykle niski, gruby, często od ziemi rozdziela się na kilka potężnych konarów. Kora na pniu i starszych gałęziach jasno żółtoszara, łuszcząca się obficie cienkimi, dużymi płatami. Świeżo złuszczony pień ma barwę zielonkawoszarą. Długopędy są gwiazdkowato owłosione a w przekroju okrągłe. Pąki ukryte są w rozszerzonej nasadzie ogonka liściowego i okryte jedną łuską, widoczne po opadnięciu liści. Liście ustawione skrętolegle, duże, dłoniasto klapowane (podobne do liści klonu), młode pokryte gęstym, brunatnym kutnerem, starsze nagie. Blaszka liściowa 5-klapowa, szerokości 10-25 cm, o trójkątnych, ostro ząbkowanych klapach, u nasady szerokosercowata. Ogonki liściowe długości 3-10 cm. W jesieni liście przebarwiają się na żółto i brązowożółto. Roślina jednopienna. Kwiaty niepozorne, wiatropylne, rozdzielnopłciowe, zebrane w gęste, kuliste główki zwisające na długich szypułkach. Owoce - drobne, wrzecionowate, owłosione orzeszki, zebrane w gęste, kuliste owocostany średnicy 2-2,5 cm, zwisające po 1-3 na długich szypułkach. Owocostany rozpadają się w jesieni lub w zimie. 

Rozmaitości: Najstarszy w Polsce platan klonolistny rośnie w miejscowości Chojna (woj. zachodniopomorskie). Wiek 268 lat, pierśnica 302 cm, a wysokość 33 m.

Platan klonolistny znany jest w Europie od około 1700 roku. Dzięki wielu zaletom zyskał ogromna popularność w wielu krajach Europy Zachodniej i Środkowej - głównie jako drzewo parkowe i alejowe w miastach. W Polsce spotyka się stare, potężne platany o szerokich koronach, w wielu parkach. Świadczy to, że drzewo z powodzeniem może być uprawiane w naszym klimacie. Dotyczy to przede wszystkim zachodniej, środkowej i południowej Polski. Platan zasługuje na ponowne zainteresowanie i stosowanie, zwłaszcza w miastach. Platan polecany jest przede wszystkim do dużych parków miejskich oraz obsadzania szerokich ulic, skwerów i placów. W parkach sadzić należy pojedynczo na dużych powierzchniach trawników, na reprezentacyjnych miejscach przy budynkach, głównych alejach, bramach wjazdowych itp. Bardzo malowniczo wyglądają stare drzewa nad wodą. Dobrze znosi przesadzanie i przycinanie (może być odmładzany). Rozmnaża się z sadzonek zdrewniałych, ale sadzonki najlepiej ukorzeniają się w namiotach foliowych, przy zapewnieniu wysokiej wilgotności powietrza i gleby. Można rozmnażać go także z nasion.

Wymaga żyznych gleb, świeżych, głębokich, najlepiej piaszczysto-gliniastych, dostatecznie wilgotnych oraz ciepłych i słonecznych stanowisk. Bardzo dobrze rośnie nad brzegami wód stojących i płynących. Dobrze znosi niską wilgotność powietrza i wysokie temperatury letnie, a także znaczne zanieczyszczenie powietrza pyłami i dymami. Wytrzymałość na mrozy dość wysoka, zwłaszcza drzew starszych. Młode egzemplarze mogą u nas przemarzać podczas surowych zim.

 

 

Taki wpaniały, wielki, pewnie bardzo stary platan, rośnie w parku pałacowym w Kurozwękach.

 

13:19, teresakopec , wycieczki
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 kwietnia 2009
Kurozwęki

 

Kurozwęki, niegdyś niewielkie miasteczko nad brzegiem doliny rzeki Czarnej, jako wieś należąca do grodu krakowskiego pojawia się w źródłach w 1246 roku. Wtedy to, w dokumencie księcia sandomierskiego i krakowskiego Bolesława Wstydliwego występuje comes Mistigneuus filius Martini de Kurozwansch. Pozostawała w rękach Poraitów herbu Róża, rodu na poły legendarnego, wywodzonego przez Długosza z Czech jako związanego z legendą św. Wojciecha.

Stopniowo, popierając wiernie króla Władysława II Łokietka szczyty świetności osiągnęli Kurozwęccy w ostatnich latach rządów króla Kazimierza III Wielkiego oraz czasach panowania Ludwika Węgierskiego. Jednym z nich był niewątpliwie kasztelan krakowski Dobiesław, który w 1380 roku został kanclerzem krakowskim, a jego młodszy syn Zawisza, kanclerz i biskup krakowski sam stanął na czele powołanego w węgierskiej Budzie trzyosobowego rządu namiestniczego, do którego należał i Dobiesław. Zawisza, prowadzący wystawny tryb życia i lubujący się w przepychu biskup jest znany także z działalności fundacyjnej. Jego staraniem powstały kaplica mariacka i kolegium mansjonarskie przy wawelskiej katedrze.

Niewątpliwie wpływy, jakie osiągnęli Kurozwęccy dzięki wiernej służbie, pozwoliły im wzmocnić swoją pozycję majątkową.

Zapewne wówczas też, w 2 połowie XIV wieku, być może na miejscu małego drewnianego gródka staraniem zmarłego w 1397 roku Dobiesława bądź nieco wcześniej zmarłego jego syna, również Dobiesława z Chodowa piszącego się de Kurozwanky, zbudowany został zamek, znany z dokumentu z 1400 roku jako castrum Curoswank. Zamek ulokowano na wyniosłej nad bagnistym rozlewiskiem rzeki Czarnej kępie, wzmocnionej balami. Początkowo wzniesiono owalny kamienny mur z wjazdem, zapewne od strony południowej. Wkrótce, w południowej części dziedzińca wybudowano kamienną, czterokondygnacyjną, czworoboczną więżę z nadwieszonym, drewnianym poddaszem o funkcjach mieszkalnych i strażniczych. Pozostałą część wybrukowanego dziedzińca wypełniała zapewne drewniana zabudowa. Ufortyfikowany zamek poprzedzony był, niewątpliwie od południa, gospodarczym przedzamczem.

Wybitnym przedstawicielem rodu był wówczas syn Krzesława z Chodowa, kolejnego z synów Dobiesława, Mikołaj z Michałowa, zwany Białuchą, starosta i kasztelan krakowski.

W ciągu XV wieku, za kolejnych małopolskich Poraitów, ich główna siedziba uległa wzbogaceniu poprzez zamianę drewnianej zabudowy dziedzińca na murowaną, wiążąc się oczywiście ze stopniowym podnoszeniem poziomu dziedzińca. Ta, jak i każda z licznie następujących po sobie, kolejnych przebudów będzie odzwierciedleniem chęci dostosowywania zamku do panujących współcześnie wzorców, będzie - aczkolwiek niejednokrotnie znacznie zapóźnionym - ich odbiciem.

Rozbudowę, odpowiadającą rosnącym reprezentacyjno - mieszkalnym wymaganiom jak i konieczności modernizacji dotychczasowego systemu obronnego, rozpoczęto wbudowaniem we wschodniej części jednotraktowego budynku. Potem dostawiono budynek północny i najpóźniej, ale jeszcze w XV stuleciu budynek zachodni, wszystkie może w charakterze zaopatrzonych w strzelnice wież mieszkalnych.

Na przełomie stuleci Kurozwęccy jeszcze raz podjęli trud przebudowy zamku. Być może zainicjował ją Mikołaj Lubelczyk a kontynuował jego syn Hieronim, podskarbi wielki koronny, ostatni z Kurozwęckich, zmarły przed 1520 rokiem. Po ostatecznym rozebraniu domu drewnianego wzniesiono drugą część budynku północnego.

Jednakże znaczniejsze prace wiążą się zapewne już z kolejnymi właścicielami dóbr i zamku, Lanckorońskimi, albowiem jedna z dwóch córek Hieronima Kurozwęckiego, Anna poślubiła po 1521 roku łowczego sandomierskiego Jana Lanckorońskiego, wnosząc w posagu Kurozwęki.

W początkach XVII wieku budynku wschodnim prawdopodobnie urządzono na nowo kaplicę, istniejącą w zamku przynajmniej od końca XV wieku i obsługiwaną przez sprowadzonych w 1487 roku przez Piotra Kurozwęckiego (zw. Lubelczykiem) do Kurozwęk kanoników regularnych. Inicjatorem tego działania był zapewne podkomorzy sandomierski Zbigniew Lanckoroński, dziedzic Kurozwęk od 1591 roku aż do swej śmierci w roku 1619, który - według herbarza jezuity Kaspra Niesieckiego - skoro się z Kościołem katolickim pojednał kanoników - usuniętych przez swego ojca Krzysztofa, seniora kalwińskiego kościoła w Małopolsce - na dawne miejsce przywrócił.

Kolejne, w XVII wieku realizowane przekształcenia doprowadziły do stopienia niejednorodnych budynków w dwa pałacowe skrzydła mieszkalno - reprezentacyjne, wschodnie i zachodnie.

Ten proces scalania zabudowań zamkowych został ukończony bardzo późno, bo dopiero na przełomie XVII i XVIII wieku wystawieniem dwukondygnacyjnych krużganków arkadowych przy południowej, zachodniej i północnej stronie dziedzińca. Wraz z tym znacznie podniesiono poziom dziedzińca, ujednolicono poziomu wnętrz a we wschodnim narożniku krużganku południowego usytuowano dwubiegowe schody.

Podniesienie poziomu dziedzińca sprawiło, że dotychczasowe przyziemie stało się kondygnacją piwniczną a późnośredniowieczna, najwyższa kondygnacja barokowym piano nobile o wnętrzach powiązanych w amfilady. Zapewne wówczas też wykonano przejazd skrzydle wschodnim, zwany Czarną Bramą, wcześniej zapewne o gospodarczym charakterze.

Lanckorońscy, do 1747 roku właściciele zamku, zdążyli zrealizować jedną jeszcze modernizacją zamku, 22 kwietnia 1745 roku Stanisław Lanckoroński podpisał kontrakt w majstrem mularskim z Wiśnicza Aleksandrem Fałkowskim (vel Fiałkowskim), potem 22 czerwca 1746 roku kolejną umowę o zreperowanie zamku tak we wnątrz jak zwieszchu, nie zmieniając jednocześnie nic w układzie przestrzennym budowli. I tak w trakcie tych prac wymieniono okna denovo w izbach dolnych y górnych, sklepiono dwie piwnice, majster zobowiązał się też piece, y kominy murować, y wywodzić na dach.

Po bezdzietnej śmierci Stanisława Lanckorońskiego w 1747 roku, wdowa Anna z Rawiczów Dembińska poślubiła w 1752 roku Macieja Sołtyka, generała wojsk polskich, potem kasztelana a od 1774 roku wojewodę sandomierskiego. On też zapewne ukończył rozpoczęty remont a nieco później, w latach 1768-1772 podjął dzieło dość gruntownej przebudowy zamku, przekształcając założenie mieszkalno - obronne w barokowo - klasycystyczną rezydencje.

Przebudowaną bryłę zamku ujednoliciły łamane dachy mansardowe.

Trzecia żona Macieja Sołtyka, Kunegunda z Koszowskich zapisała Kurozwęki swemu szwagrowi Tomaszowi Sołtykowi, kasztelanowi zawichojskiemu. Po nim dobra przejął jego jedyny syn, urodzony w 1777 roku Antoni Tomasz, żonaty z Anastazją z Rudnickich.

W niespokojnych i wyniszczających latach przełomu stuleci zamek znacznie ucierpiał tak, że gdy w 1811 roku osiadł tu Antoni Tomasz zamek na pustkę znowu wyglądał, a jego żona z pięciu salonów czyszcząc i dobierając adamaszki potrafiła uratować dwa.

Anastazja Sołtykowa, spędziwszy w młodości kilka lat w Puławach wyniosła stamtąd zamiłowanie do rzeczy pięknych i staranie o ogrodach.

Nic więc dziwnego, że wkrótce nowi mieszkańcy sprowadzili z Czech artystę - ogrodnika Jana Zulaufa. On też uporządkował park na tyle okazale, że wkrótce, bo w 1820 roku pozyskany został do Łańcuta a Klementyna z Tańskich Hoffmanowa w 1828 roku doceniła tu spółpracowanie natury i sztuki. W ogrodzie znalazła się między innymi ptaszarnia pełna rzadkich okazów i oranżeria, urządzona w przebudowanym pawilonie zachodnim. Kurozwęcki park krajobrazowy był chwalony też za wielkość wód i trawników tudzież dobór drzew cieniujących się, budził zapewne zachwyt przybywających gości.

Przed 1831 rokiem, jeszcze przed śmiercią Antoni Sołtyk kazał wbudować w południowo - zachodnim narożniku budynku trójkątny taras na wysokich półkolistych arkadach, tworząc platformę widokową.

Córka Sołtyków Emilia, poślubiwszy w 1833 roku Pawła Popiela herbu Sulima wniosła w posagu Kurozwęki, gdzie młodzi zamieszkali po pożarze w 1840 roku majątku Popielów w podkrakowskiej Ruszczy.

Paweł zdecydował się na gruntowną przebudowę wnętrz, nie naruszając zasadniczej bryły zamku. Przede wszystkim podzielił wysoką Salę balową na kilka mniejszych pomieszczeń, w arkadach krużganków wprowadził stolarkę celem urządzenia przeszklonego korytarza, we wnętrzach założył nowe sufity i część z nich pokrył ornamentalnymi malowidłami. Zapewne wówczas też umieszczono nowy piaskowcowy portal główny. Po odgruzowaniu piwnic zdecydował się na założenie "gotyckich" sklepień.

Paweł Popiel, wybitny przedstawiciel konserwatystów galicyjskich, publicysta - współzałożyciel "Czasu", już w 1873 roku przekazał dobra Kurozwęckie synowi Marcinowi.

Ostatniej, niewielkiej resztą, przebudowy pałacu zgodnie z ówczesnymi wymaganiami dokonano po 1918 roku, według rysunków projektowych krakowskiego architekta Franciszka Mączyńskiego.

Polegała ona głównie na modernizacji komunikacji wnętrz, między innymi w ryzalicie północnym, zwanym Popielówką oraz urządzeń grzewczych i wodno - kanalizacyjnych.

W 1944 roku Marcin Popiel pozbawiony został swego zespołu zamkowego. Po latach dewastacji, w początkach lat 70-tych przystąpiono do kompleksowych prac badawczych i zabezpieczających cenny zabytek.

W 1991 roku zamek wraz z parkiem powróciły w ręce spadkobierców ostatnich właścicieli. Podjęli oni trud przywrócenia mu dawnej świetności.

 

21:56, teresakopec , wycieczki
Link Dodaj komentarz »
Pełnia wiosny.
Kolejne zdjęcie wiosenne.
19:52, teresakopec
Link Dodaj komentarz »
środa, 22 kwietnia 2009
Obraz w ramie.

14:23, teresakopec , moje hafty
Link Komentarze (1) »
Ucieczka przed wilkami

Oto obraz, który wyszyłam dla męża.

14:21, teresakopec , moje hafty
Link Dodaj komentarz »
Piękne wiosenne niebo.

Aż chce się żyć jak patrzy się na takie widoki.

08:18, teresakopec
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
| < Kwiecień 2009 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Tagi


ZABAWY BLOGOWE